poniedziałek, 14 kwietnia 2014
scenka rodzajowa
Siedzisz obok. Spoglądasz na mnie. A ja tak strasznie chcę Cię pocałować... Czujesz to. Powoli odwracasz się w moją stronę i zbliżasz ustami. Jeszcze ich nie czuję, a już cała drżę. Drży mi wszystko... Dłonie, uda, ramiona, a nawet włosy. Tak doskonale znam Twój smak, Twoje usta, Twój język. A drżę jakby to był pierwszy raz. Bo przecież z Tobą każdy raz jest tym pierwszym... Poczuję Cię za chwilę. Za sekundę. Za parę milimetrów. Czujesz jak drżę. Jak bije mi serce. Między naszymi ustami milimetr powietrza. Dusze związały się w supeł. Magia w czystej postaci. Tyle miłości. Tyle pragnień rozsiadło się na pograniczach sekund. Nie mogę opanować drżenia. Nie mogę opanować łez. Zabierasz mi powietrze. Szaleją neurony. Gdzieś tam istniał sobie świat. A teraz skurczył się w granicach Twoich ust. Dotykasz... Muskasz... Drażnisz... Najpierw same usta. Delikatnie. Subtelnie. A potem ten pierwszy moment zetknięcia się języków... I nic więcej nie istnieje. Tylko Ty, Twój zapach, Twój smak. Wali się świat, niebo spada, mury się kruszą, gwiazdy bledną, ziemia wsiada na rollercoastera. Inne niebo nie jest mi potrzebne.Wystarczysz. Tylko Ty...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz